John Betsch:
Kameralne miejsca w pobliżu morza sprawił, że ja, rodowity mieszkaniec Florydy, czułem się jak w domu. Płynące zewsząd gorące uczucia spowodowały, że wieczorny chłód nie miał znaczenia i był de facto stymulujący. Brawo, Sopot!

 

Jean-Paul Bourelly:

Z wielką przyjemnością uczestniczyłem w kolejnym festiwalu, który włączył do swojego programu cykl muzyczny, stanowiący informację i wyzwanie dla młodej publiczności, program, który przedłożył nowoczesność nad nostalgię, zakładając inteligencję słuchaczy a nie jej brak. Im mądrzejsza i bardziej świadoma jest młodzież, tym lepsze będzie moje życie. Sztuka i muzyka to podstawa. Chwała dyrektorowi artystycznemu i saksofoniście, Adamowi Pierończykowi.

Wspaniale, że festiwal powrócił, tworząc atmosferę dla prawdziwie progresywnej muzyki.

 

Franz Hautzinger:
...kiedyś zaproszono mnie na polski festiwal jazzowy.
Wspaniała sprawa, mnóstwo młodych ludzi na widowni, bardzo entuzjastycznych. Kochają muzykę, kochają swojego artystę.
Sopot Jazz Festival jest jedną z najpiękniejszych imprez w polskim kalendarzu festiwalowym.
Przemiła lokalizacja i doskonała publiczność, znająca się na muzyce.
Byłem szczęśliwy ze sposobu, w jaki przyjęto w klubie mój solowy koncert na trąbkę. To było naprawdę niesamowite.
Świetna robota fantastycznego zespołu i znakomity program przygotowany przez Adama Pierończyka.
Naprawdę wielka okazja przedstawienia publiczności współczesnego jazzu.
To naprawdę niesamowite!!

 

Ingrid Jensen:
Wielkie gratulacje dla Sopot Jazz Festival i niesamowitej obsługi za stworzenie tej WSPANIAŁEJ imprezy.
Cudowny program, niesamowita publiczność i przestrzeń w pełni sprzyjająca naszej kreatywności i występom.
Dzięki za zaproszenie!!

 

Jacques Schwarz-Bart:
Grać na Sopot Jazz Festival to czysta przyjemność. Od programu najwyższej jakości po opiekę, jaką roztaczano nad artystami – zrobiono wszystko, by zagwarantować najwspanialsze przeżycie muzyczne.

 

Michał Tokaj:
W Polsce od dawna nie było takiego festiwalu. Powiew świeżości, który niesie nadzieję na przyszłość.

 

Paweł Tomaszewski:
Sopot Jazz Festival to niewątpliwie jedno z najważniejszych wydarzeń muzycznych na festiwalowej mapie Polski. W mojej opinii największym atutem jest różnorodność programowa z zachowaniem najwyższego poziomu artystycznego, nie wspominając o fantastycznej atmosferze i opiece dla wykonawców. Z inicjatywy dyrektora artystycznego Adama Pierończyka co roku dochodzi do fuzji muzyków polskich z artystami z innych zakątków świata. W tym roku moje trio miało niezwykłą przyjemność wystąpić z pochodzącym z Gwadelupy saksofonistą Jacques Schwarz Bartem. Chemia, która pojawiła się już po pierwszej próbie spowodowała, że jeszcze przed koncertem Jacques zaproponował nam kontynuację współpracy, co jest najlepszym wyrazem sukcesu idei Adama Pierończyka. Dziękuję serdecznie za zaproszenie i życzę powodzenia przy kolejnych edycjach Sopot Jazz Festival!

 

 

 

 


 

Witam się z Państwem jako dyrektor artystyczny festiwalu Sopot Jazz już po raz trzeci i jest mi z tego powodu bardzo miło.

Pierwsza edycja pod moim kierownictwem była dla wielu trójmiejskich słuchaczy zaskoczeniem, ponieważ radykalnie zmieniła się koncepcja festiwalu. Musieliśmy walczyć o akceptację oraz zaufanie publiczności. W zeszłym roku spełniło się moje skryte marzenie, gdy zostaliśmy całkowicie zaskoczeni ogromnym zainteresowaniem i wyprzedanym kompletem biletów. Mało tego! Z braku wolnych miejsc z przykrością musieliśmy odmówić przyjemności wysłuchania koncertów kilkudziesięciu osobom. Kto by pomyślał?
Cieszy mnie również fakt, że koncepcja festiwalu zdaje się zdobywać coraz to większą ilość fanów. Wierzę w prawdziwych słuchaczy, którzy stawiają na jakość muzyki i jest ona dla nich ważniejsza niż pojawiające się na wielu festiwalach ograne i ciągle powtarzające się nazwiska. Dzięki Wam wszystkim w dalszym ciągu będziemy mogli słuchać na Sopot Jazz ciekawych artystów z wielu kontynentów oraz być dumni z ich premierowych koncertów w Polsce. Szczególnie cieszy mnie zawieranie znajomości przez muzyków polskich i zagranicznych. Takie spotkanie udało nam się zainicjować np. w roku 2011, kiedy to Piotr Wyleżoł wystąpił z Amerykaninem Stephenem Riley. Ich muzyczna relacja przetrwała i od tego czasu artyści są w stałym kontakcie. Mają za sobą wiele koncertów oraz warsztatów jazzowych w Polsce, a następne są już w planie. Mam wielką nadzieję, że i w tym roku nawiązane relacje okażą się równie kreatywne i długotrwałe.

Tym razem festiwal będzie trwał o jeden dzień dłużej.

Środa, 02.10.2013
Zaczniemy symbolicznie na terenie Opery Leśnej, w której odbył się finałowy koncert Sopockiego Festiwalu Jazzowego w 1956 roku (tę wiarygodną informację potwierdził mi naoczny świadek, Jan Ptaszyn Wróblewski, za co serdecznie mu dziękuję), a bohaterem tego wieczoru będzie mieszkający w Los Angeles, armeński pianista Tigran Hamasyan. Jego kwintet Shadow Theatre pojawi się w Polsce po raz pierwszy, a ja muszę przyznać, że nie pamiętam, kiedy po raz ostatni muzyk w tak młodym wieku zrobił na mnie aż takie wrażenie. Mimo swoich 26 lat jest niewiarygodnie dojrzałym wirtuozem, kompozytorem, liderem i improwizatorem. Myślę, że Tigran jest świetnym przykładem współczesnego artysty, budującego nową jakość w muzyce zachodniej na solidnych fundamentach wschodniej kultury, z której się wywodzi.

Czwartek, 03.10.2013
Ten dzień tradycyjnie zarezerwowany jest dla eksperymentu i alternatywnych projektów.
Pamiętam pierwsze rozważania dwa lata temu z Arkiem Hronowskim, szefem Spatifu. Czy uda nam się przekonać i okiełznąć, nie zawsze cichą, publiczność klubową? Czy muzyka, którą chcę tam zaproponować, nie będzie dla tego miejsca zbyt wymagająca? Najpóźniej po roku 2012 jesteśmy przekonani, ze połączenie obu tych elementów (Spatif i sztuka alternatywa) musi być kontynuowane, a potwierdzeniem tego jest chociażby trudność dostania się do wnętrza już kilka minut po rozpoczęciu koncertów. Przychodzą tłumy i są zainteresowane!
Więc, Drogie i Szanowne "Tłumy", zapraszamy Was serdecznie na dwa wyjątkowe i skrajnie odmienne koncerty: intrygujący wiedeński trębacz Franz Hautzinger, z całej siły próbować będzie wciągnąć Was w swoje eksperymenty z elektroniką na trąbce ćwierćtonowej, a amerykańskie trio Citizen X, prowadzone przez wyjątkowego i eklektycznego gitarzystę Jean-Paula Bourelly zaprezentuje podczas swej polskiej premiery ekscytujące połączenie słowa mówionego, poezji, progresywnego bluesa, rocka, jazzu i wolnej improwizacji. Bourelly nagrał mnóstwo płyt pod swoim nazwiskiem oraz był solidnym filarem zespołów Milesa Davisa czy Pharoah Sandersa, a jeden z jego ostatnich zespołów, Stone Raiders stworzył z obecnym basista The Rolling Stones, Darrylem Jonesem oraz perkusista Living Colour, Willem Calhounem.

Piątek, 04.10.2013
Scena główna naszego festiwalu, czyli Zatoka Sztuki, zabierze nas w podróż po różnych odcieniach jazzu i improwizacji. Miło mi poinformować, że wszystkie występujące tu zespoły będą mieć swoją polską premierę, a aż trzy z nich powstały na specjalne zamówienie Sopot Jazz.
Dwudniowy cykl koncertów rozpocznie europejskie trio brazylijskiego gitarzysty Nelsona Verasa. Muzyk ten z pewnością należy do najciekawszych i najbardziej charakterystycznych współczesnych gitarzystów jazzowych. Jego grę cechuje oryginalne podejście do melodii i improwizacji, południowoamerykańska wrażliwość muzyczna połączona ze współczesną europejską harmonią oraz filigranowe, klasyczne wręcz brzmienie gitary ze strunami nylonowymi.
Kobiety w jazzie są niestety w zdecydowanej mniejszości i kojarzą nam się zazwyczaj ze śpiewem lub fortepianem. Na szczęście zaczyna się ich pojawiać znacznie więcej - i to na opanowanych przez mężczyzn instrumentach. Jedną z ważniejszych przedstawicielek tego trendu jest rezydująca w Nowym Jorku czołowa kanadyjska trębaczka Ingrid Jensen. Zachęciliśmy ją oraz wybitnych przedstawicieli polskiej sceny jazzowej Michała Tokaja, Sławomira Kurkiewicza i Łukasza Żytę, by wspólnie przygotowali materiał na sopocki koncert.
Z podobną prośbą zwróciliśmy się do naszego czołowego trębacza, Piotra Wojtasika, który przyjedzie do nas ze specjalnie przygotowanym międzynarodowym kwartetem.

Sobota, 05.10.2013
Finałowy dzień otworzy pochodzący z USA gitarzysta Ralph Towner. To artysta, którego można by nazwać głównym filarem ekskluzywnej wytwórni płytowej ECM. Jego nazwisko pojawia się w katalogu wydawnictwa wyjątkowo często od ponad czterdziestu lat. Kilkadziesiąt opublikowanych tam płyt to produkcje głównie pod własnym nazwiskiem, z zespołem Oregon czy z Keithem Jarrettem, Janem Garbarkiem, Egbertem Gismonti, Garym Peacockiem i Kennym Wheelerem. Ten wyjątkowo kreatywny i dojrzały, oraz posiadający na swym instrumencie osobisty język, muzyk, wystąpi w Sopocie ze swą specjalnością - recitalem solowym.
Amerykanin Gary Thomas należy bez wątpienia do najbardziej charakterystycznych i innowacyjnych saksofonistów współczesnej sceny jazzowej. Rozpoznawalny dosłownie po dwóch dźwiękach, znalazł własny język na instrumencie, co jest tak cenną cechą zwłaszcza w muzyce jazzowej. Aktywny jako lider własnych zespołów oraz ceniony sideman pojawiał się u boku takich nazwisk jak Miles Davis, Herbie Hancock, Jack Dejohnette, Tony Williams, John Mclaughlin i wielu innych. W jego nietypowo obsadzonym kwartecie pojawia się Matthew Garrison na gitarze basowej, George Colligan na organach Hammonda i John Arnold na perkusji.
Tegoroczny festiwal zakończymy znów zespołem, który powstał na nasze zamówienie. Będzie to mieszkający w Nowym Jorku, a pochodzący z Gwadelupy, interesujący saksofonista Jacques Schwartz-Bart, który oprócz działalności jako lider i producent, ma na swym koncie intensywną współpracę z takimi artystami jak: Roy Hargrove, Danilo Perez, Meshell Ndegeocello, Chucho Valdes i D'Angelo. Zaprezentuje on swoje karaibskie podejście do współczesnego jazzu podczas spotkania z czołowymi polskimi muzykami młodego pokolenia, Pawłem Tomaszewskim i jego trio.

Po raz kolejny pięknie w słowa ubierze całość nie kto inny tylko Artur Orzech, a ja tradycyjnie już mocno liczę na Państwa obecność oraz złotą polską jesień w Sopocie!
Do zobaczenia!

Adam Pierończyk
Dyrektor Artystyczny Sopot Jazz Festival